piątek, 20 grudnia 2013

Pożyczony, nie kradziony

Opuszczając kraj nasz piękny i jadem płynący na kilka tygodni, wpakowałam do bagażu aż zero lakierów, top i baza się nie liczą - to nie lakiery, to konieczność. Zawsze można kupić coś na miejscu (i ku temu wyjściu chętnie się skłaniałam, być może nawet zbyt żwawo), ale przede wszystkim czułam po kościach, że Simply nie będzie miała nic przeciwko, jeżeli od czasu do czasu uszczknę sobie co nieco z jej potężnej kolekcji. Niestety nie udało mi się uwiecznić swoich sroczych zapędów, czego po cichu żałuję, bo wyszłaby z tego barwna historia. Zamiast niej mam zaledwie kilka zdjęć.

Zdjęcie pierwsze.

Czyli Nails inc. po raz pierwszy na moich paznokciach. Nazywa się Lexington Street i był ze mną przez trzy dni, bo potem starł się na końcach i musieliśmy się rozstać. Na zdjęciu widzicie go z warstwą Poshe, jestem tego pewna, ale ile razy malowałam nim samym, to nie wiem, gdyż sobie beztrosko nie zapisałam. Pamiętam tylko, że był dość rzadki i musiałam uważać na skórki. Ma taką ni to oberżynową, ni to bordową bazę, a potem mnóstwo drobin, które zdają się niebieskie (akurat w tym oświetleniu niebieski widać najlepiej), jasnofioletowe, a nawet złote. Zdecydowanie niezdecydowany.

Zdjęcie drugie.
Zdjęcie kolejne.
I jeszcze jedno, a co mi tam.

Generalnie podoba mi się, ale nie porywa. Tak to już jest z tymi wielokolorowymi lakierami - zdarza się, że bardziej czarują w butelce niż na paznokciu.

Czaruś.
Oglądałam Nails inc. na żywo i prawdę powiedziawszy, nic mnie na kolana nie rzuciło. Te lakiery trochę kosztują, jakieś 11-12 funciaków za sztukę, więc jeśli miałabym coś kupić, to musiałabym się z miejsca zakochać. A że tak się nie stało, wróciłam tylko z jedną sztuką, dołączoną do gazety. Ale to już zupełnie inna bajka...


Buziaki,
Słom

 

22 komentarze:

  1. nawet ładny jest. mam kilka ich lakierów i choć tyłka nie urywają to ostatnio znowu jakieś mnie kusiły. jeszcze nie skusiły jednak :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mam takie same odczucia wobec tego lakieru, ale powiem Ci, że na Twoich zdjęciach wygląda lepiej niż w rzeczywistości :) czarodziejka

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie też na zdjęciach ten wygląda super. :-)
    Ciekawa uwaga o tym kraju... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak samo miałam z lakierem z Mary Kay w buteleczce piękny, a na pazurkach juz tak średnio

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja kocham takie wielowymiarowce:) Z tej miłości zakupiłam teraz holo z prawdziwego zdarzenia:)

    Chyba coś nie tak z komputerem w pracy bo na każdym blogu widzę reklamy w słowach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Holo mniam, mniam. Mnie ostatnio wzięło na lustrzanki.

      Ja tam widzę same reklamy na blogach, bo ciągle mi się chciejstwo uruchamia.

      Usuń
  6. Podoba mi się ten lakier - db wygląda i w butelce i na paznokciach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie nazwałabym go brzydalem.

      Usuń
  7. A mi się podoba! Lubię takie kameleoniaste kolory, bo ciągle czymś zaskakują.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli wygląda tak, jak na zdjęciach wyżej - piękny jest, podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On wygląda tak i jeszcze cztery razy inaczej. Jest nieprzewidywalny.

      Usuń
  9. Podoba mi się na tych zdjęciach:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...