Pokazywanie postów oznaczonych etykietą youtube. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą youtube. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 maja 2013

Emma i drzewa

Przedwczoraj z zainteresowaniem i herbatą w kubku obejrzałam filmik Emmy Pickles o ulubieńcach kwietnia. Mniej więcej w ósmej minucie nie słychać strzałów, ale Emma wspomina o bardzo ciekawym akcesorium.


Oto jest.
(Źródło)

Ciekawe akcesorium nazywa się Brush Tree i służy do suszenia pędzli w pozycji pionowej odwróconej, czyli takiej, która do suszenia pędzli jest najbardziej wskazana, gdyż albowiem wówczas woda nie ścieka nam do skuwki, nie imprezuje z klejem (hyh) i nie robi bałaganu. Oczywista oczywistość.

Tego nie chcemy.

Brush Trees dostępne są w dwóch rozmiarach. Tam wyżej widzicie oryginalne drzewko, przeznaczone dla pędzli o szerszych trzonkach. Zmieścimy w nim 12 smyradełek, chociaż oczywiście w każde okienko można wepchnąć kilka cieńszych pędzli - wtedy damy radę z większą rodzinką. Niemniej jednak na prośbę klientów pojawiło się również drzewko na mniejsze pędzelki. Tutaj wejdzie ich 24.

Na maluszki.
(Źródło)

Brush Trees dostępne są w trzech kolorach: czarnym, białym i różowym. Po wysuszeniu pędzli drzewko można złożyć, ewentualnie przetrzeć ściereczką i schować w mniej widoczne miejsce. W filmiku Emmy zobaczycie, jakie to proste.



Drzewka nie są produkowane przez żaden wielki koncern, ale wymyślone i ręcznie wytwarzane przez parę Amerykanów, Bena i Jan. Zapewne domyślacie się, do czego to wszystko zmierza. Tak, cena może przytłoczyć. Duże drzewko kosztuje prawie 35 dolarów, a mniejsze 25. Można także kupić zestaw i zaoszczędzić 10 dolców, czy raczej wydać je na przesyłkę, która kosztuje prawie 12 dolarów (ciekawe, czy doszłyby do tego jakieś dodatkowe cła, dopłaty? - zupełnie się nie orientuje, nie zamawiam z zagramanicy, tylko czytam o tym, jak Wy zamawiacie). Chyba że mieszkacie w Stanach, tam przesyłka jest darmowa.

Brush Trees znajdziecie tutaj:  http://www.benjabelle.com/

I co Wy na to? Pomijając kwestię ceny, która dla jednych będzie znośna (w końcu nie kupujemy drzew codziennie), dla innych przytłaczająca (ponad stówkę trzeba przeznaczyć), czy jest to fajny pomysł? Zbędny gadżet czy przydatne akcesorium?

Wiem, że wiele kobiet ma trzy pędzle na krzyż, ale powiedzmy sobie szczerze: nasza społeczność jest w dużej mierze społecznością, której trzy pędzle na głowę nie wystarczą.
Podejrzewam także, że Panie Złote Rączki potrafiłyby zrobić coś podobnego samodzielnie...

Dalej w temacie drzew :)

Jak suszycie swoje pędzle tak w ogóle? Ja swoje oblekam w ciętą z metra podróbkę brush guardsów, wyszukaną przez Stri na jakimś jebaju, a później mnie częściowo sprezentowaną. Potem stawiam je pionowo na papierowym ręczniku z biedronki.

Kondomik skuteczny inaczej.

Taniej?

Pranie pędzli nie jest moim ulubionym zajęciem. Czasami się wzbraniam, ale nie w tym sensie, że korzystam z nich do maksymalnego zapaskudzenia, tylko staram się jak najwięcej kosmetyków nałożyć ręcami... Brawa dla tej pani!


Buziaki!
Słom

PS Emmą zachwycam się od tego filmiku:



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...