Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OPI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OPI. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Romans ze zbirem

Zbezcześciłam OPI pospolitym ruffianem! Aaaa!

Jestem niegrzeczna.

W ogóle... zastanawiałam się dzisiaj, dlaczego ruffian jest ruffianem. Dotarłam do informacji, że ten odwrócony frencz, czy tam odwrócony księżycowy manicure (potato, potahto) został stworzony przez firmę CND - Creative Nail Design (to ci od popularnego ostatnio shellaca) specjalnie dla domu mody Ruffian na nowojorski tydzień mody sezon jesień/zima 2010. I nazwa przylgnęła.
Naprawdę nikt nie wpadł na to wcześniej? Hmm.

Ponoć projektanci Brian Wolk i Claude Morais uważają moon manicure za swój znak rozpoznawczy i tworząc nowe kolekcje, wymyślają wariacje na temat, no i ruffian jest jedną z takich wariacji. Akurat jeśli idzie o moon, czytałam, że gwiazdy filmowe nosiły go już w latach 20. zeszłego stulecia. Popularna była kombinacja tego, co obecnie nazwałybyśmy moonem i frenczem. Czyli biało na końcu i na początku, a pośrodku najlepiej czerwono.

Jeśli coś zmyślam, to mnie naprostujcie. Internetowi nie należy ufać.
Czyżbym po mistrzowsku strzeliła sobie właśnie w stopę?

Moon jeszcze przede mną, ale ruffiana już trzy razy oswajałam. Pod rząd. Bardzo mi się podoba.

Dodaj napis

Pewnie, że nie wygląda jak z wyfotoszopowanego żurnala, ale i tak działa. Jaram się jak polano w kominku.
Złota baza to jedna warstwa Barry M 320 foil od Simply. Kryje dobrze i schnie w zawrotnym tempie. To mój ulubiony lakier do stemplowania, choć przyznaję, że nie mam takowych za wiele.

Właściwie cały manicure jest małym hołdem dla Simply, bo od niej mam też OPI Live and Let Die - chyba nie muszę mówić, z której kolekcji. Lakier najbardziej podoba mi się w butli. Na paznokciach traci tę iskrę. Dobrze kryje - wystarczyła jedna warstwa.

Closer.

A Wy z którym bondem najchętniej przeżyłybyście zbliżenie?
(Cały czas mowa o lakierach).

Manicure przykryty Seche Vite. Cudny-wredny Seche coraz bardziej działa mi na nerwy, pewnie dlatego że gęstnieje, bo już przekroczyłam niebezpieczny poziom zużycia, czyli ponad połowę butelki. Zdałam sobie również sprawę, że coraz rzadziej bawię się w tak zwane zdobienia na drugi dzień. Mam wrażenie, że Seche potrafi ściągnąć nie tylko ten lakier, na którym leży, ale też ten, który się na nim położy. Nie znoszę tego! Z okazji uświadomienia sobie tych dwóch przykrych prawd uzbierałam inne magiczne topy. Zobaczymy.

Zdobienie przetrwało trzy dni na moich paznokciach, ale na trzeci dzień było strasznie zmasakrowane na końcówkach. Znaczy wytarte. Nie wiem, czyja to wina.

Fuck, a miał być dzisiaj krótki post.
Akurat tutaj to ja wiem, kto zawinił =_=
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...