Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inspired by Places. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inspired by Places. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 lipca 2012

Inspired by Places: Nowa Zelandia

Tym razem poruszyła mnie historia ptasiego zmartwychwstania.

W 1898 r. zebrano ostatnie 4 osobniki i w roku 1900, około 50 lat po odkryciu gatunku, został uznany za wymarły. Poszukiwania doprowadziły do ponownego odkrycia gatunku nieopodal jeziora Te Anau na Wyspie Południowej, przez Geoffreya B. Orbella, 20 listopada 1948 r. Populację takahe oszacowano wtedy na 250-300 osobników (Heather, Robertson 1997).



Tak więc zamiast w wiecznie zielone lasy podzwrotnikowe, poszłam w pióra i czerwony dziób.
Wszystko gra, bo takahe jest mieszkańcem Nowej Zelandii.
Niestety grozi mu wymarcie.

(Jak wygląda, zobaczycie tutaj).

Kra.
...lub coś w ten deseń.

No to może podejdźmy bliżej. Jest szansa, że się nie spłoszy.

Ciszej tam!


Spać próbuję.

Jakiś rozdrażniony dzisiaj.
Krok do tyłu.

Taki kolorowy. Od razu widać, że samiec.

A wiecie co. Napisali, że głos takahe brzmi jak...

... ryczenie osła.

Wypraszamy sobie!

Najchętniej to bym poszła i się w sobie zamknęła. Tylko że zostały sztuczne rzęsy. Wreszcie dokleiłam. Ciut nieudolnie, ale - jak mawiają nasi zachodni sąsiedzi - Übung uczyni majstra.

Dzień dobry. Czy dodzwoniłam się do Ptasiego Radia?


Pierwszy - słowik
Zaczął tak:
Halo! O, halo lo lo lo lo!
Tu tu tu tu tu tu tu
Radio, radijo, dijo, ijo, ijo
Tijo, trijo, tru lu lu lu lu

Weźcie już dajcie spokój, bo od tych oślich ryków pióra dęba stają.

Tro lo lo lo!

piątek, 29 czerwca 2012

Inspired by Places: Jedziemy do Kenii

WTF? WTF?

Jeśli czujesz, że nie wiesz, o co chodzi, już wyjaśniam.
Natchnął mnie pewien wzór:

Źródło: http://kalejdoskop.h2.pl/kenia/kenia9.html

Kobieta na zdjęciu to Masajka. O Masajach możecie poczytać na przykład w Wikipedii. Ale ponieważ niekoniecznie musi się Wam chcieć, to tylko powiem, że ta grupa etniczna zamieszkuje sobie Kenię właśnie i północną Tanzanię. Masajki zajmują się między innymi wyplataniem biżuterii z paciorków. Kolory paciorków (nadal odwołuję się do wiki) są symboliczne: biały oznacza pokój, niebieski - wodę, a czerwony - wojownika, krew lub odwagę.

Nie chciałam robić "zwykłego" makijażu, bo takich mam jeszcze sporo na dysku (przerzuciłam wczoraj tonę śmiecia...), więc dla odmiany zdecydowałam się na pomalowanie większej połaci lica. Och, teraz już wiem, że mogłabym malować kibiców! Rychło w czas...

Groźnie.
Muszę się wytłumaczyć, bo w przeciwnym razie zgnije mi wątroba. Chciałam lepiej, ale nagle się okazało, że goni mnie kilka spraw, więc musiałam przyspieszyć. Dlatego takie jakieś niedokończone to. Poza tym fajniej by wyglądało na ciemnej skórze.

Ech, już mi się nie chce robić niczego nowego. Zmiażdżona jestem.

Zdjęć tak mało, bo nie umiem.

(Chyba zaraz się zabiorę za kolejnego posta, żeby za długo nie straszyć na czołówce).

środa, 27 czerwca 2012

Inspired by Places: Bora Bora

Tak, wszyscy już pojechali do Kenii, a ja siedzę na Bora Bora (nie myślałam, że kiedykolwiek napiszę takie zdanie).

Fakt: dawno nie było makijażu. Powiedzmy, że miałam chwilę zwątpienia. Kiedy oglądam Wasze arcydzieła i piękne twarze, to pędzle mi opadają. Ale już sobie podniosłam, ułożyłam, no i macie.

Dziękuję Trust za zorganizowanie akcji i przygarnięcie mnie po czasie.

Poniżej soundtrack do dzisiejszego wpisu. Zapuśćcie sobie, będzie lepszy klimat. Sama z siebie raczej nie zdołam wykrzesać tyle słońca.

 

Moje Bora Bora wygląda tak:

Słomka on the beach.

Czyli nie umywa się do oryginału.

A w mojej tęczówce widać białe chmurki, sialalalala.

Kuźwa, ile ja bym dała - gdybym miała - żeby się tam znaleźć.
Tam jest woda! Dużo wody. Przejrzystej wody!
I te... domki na wodzie!
Bajka.

Złote piaski. Ale nie bułgarskie.

A tak najbardziej to bym chciała zafundować taką imprezę swoim Rodzicielom. Ba, za to wszystko, co dla mnie zrobili, powinnam im co roku organizować takie wakacje.

Cóż.

Rzeczywistość weryfikuje nasze marzenia.

Niewiele Wam mogę dać...

Ciekawe, jakim byłabym człowiekiem, gdybym mieszkała na Bora Bora (tam jest tylko 5000 stałych mieszkańców!).
Hmm, bardziej pomarszczonym?

Potwarz.

W sumie wcale nie chciałabym tam mieszkać.

Zdjęcie profilowe.

Chciałam jeszcze powiedzieć, że jeśli macie słabe nerwy, nie patrzcie lepiej na te zdjęcia.


O, to jest takie zdjęcie z działu "Listy do redakcji".
Och, tak bardzo chcielibyśmy wiedzieć, jakie jest Wasze zdanie.
Piszcie do nas, bo nam się nie chce.

No kurde.
Nie, już więcej nic nie powiem.

Albo: życzę Wam (i sobie też), żebyście się znalazły tam, gdzie chcecie się znaleźć.
A jeśli nie wiecie, gdzie to jest - żebyście się dowiedziały.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...