wtorek, 18 października 2011

A lovely holo?

Dobra, trzeba wreszcie przestać się obijać. Najwyższy czas pokazać jakieś (=wczorajsze) oczy.



Użyłam przede wszystkim:
  • bazy pod cienie Joko
  • cienia Bittersweet z paletki Sleek Paraguaya (brwi)
  • holograficznego cienia Lovely nr 02 (zewnętrzny kącik i załamanie)
  • różowozłotego cienia z paletki Sleek Original (środek powieki)
  • złotego cienia Inglot nr 111 AMC Shine (wewnętrzny kącik)
  • jasnej kredki Max Factora Kohl Pencil 090 Natural Glaze (linia wodna)
  • żelowego linera Essence nr 03 - Berlin Rocks
  • maskary Sexy Curves Rimmela
Mniej lub bardziej porywająca twórczość własna została zaprezentowana, więc może przejdę teraz do bohatera, o którym mowa w tytule dzisiejszego wpisu. "Holograficzny" cień Lovely w odcieniu numer 2 prezentuje się następująco (klik, klik):

Lovely - Holograficzny cień do powiek 02
(próbka na ręce wykonana paluchem:
u góry - bez bazy, na dole - na bazie Joko)




Opis produktu
Za 7,79 złotego dostajemy 2,5 grama cienia (więcej niż jedynka z Inglota) zapakowanego w plastikowe, łatwo otwierające się opakowanie, które ma nam chyba przypominać koło ratunkowe. Producent uczepił się morskiej tematyki (nie do końca rozumiem zamysł, ale niech będzie, że morze też się mieni różnymi kolorami :) i wytłoczył na cieniach różne wzorki, na przykład kotwicę (na zdjęciu) czy konika morskiego. Wzorki nie są przypisane do koloru. Równie dobrze możesz kupić fioletowy cień z konikiem. Pacynki brak. Za to ma słodki zapach.

Dlaczego go kupiłam?
Bo - jak na srokę przystało - uwielbiam słowo "holograficzny". Jeśli coś mieni się na różne kolory, zaczynam się ślinić. Shame on me. Tym razem znajomy scenariusz znów się powtórzył: w sobotę otworzyłam rossmannowski "Skarb", zobaczyłam "holograficzny" produkt w nowościach i już w niedzielę pojechałam do centrum handlowego. Na półce znajdowały się cztery odcienie - ten mój, taki brązowozłoty, niebieskozielony i jeszcze jeden, chociaż nie mogę sobie przypomnieć jaki. Chciałam brązowozłoty, ale była tylko jedna sztuka z odbitym paluchem, dlatego wzięłam fioletowy. Ot, dzień jak co dzień.

Co o nim sądzę?
Taki sobie. Dałam się uwieść chwytliwemu hasłu. Cień w opakowaniu i na palcu wygląda ładnie. Ciemna śliwka, która w świetle połyskuje jaśniejszym fioletem, co zresztą widać na zdjęciu. "Holograficzny" efekt to za dużo powiedziane, po prostu satynowa, przyjemna maziajka.
Na oku jest rzecz jasna gorzej. Owszem, dobrze się rozciera i nie osypuje, ale wypada szaroburo. Trzeba nałożyć kilka warstw, żeby zrobiło się ciekawiej. Aż zaczęłam gmerać palcem i przeprosiłam się z pacynkami. Potem ratowałam makijaż cudnym różowozłotym cieniem ze Sleeka... Pięknie dziękuję za taką zabawę.

Czy kupię ponownie?
Już wolę dołożyć trzy złocisze i zakupić lepiej napigmentowanego Inglota. Kolory Lovely Holographic Eyes bardzo mi się podobały, ale na szczęście zdrowy rozsądek (plus palec jakiejś zachłannej klientki) zwyciężył i postanowiłam najpierw przetestować pojedynczą sztukę. To była świetna decyzja - od razu przestałam się ślinić.
Hmm, w sumie są to kolejne cienie Lovely/Wibo, którymi raczej zachwycona nie jestem. Na razie muszę od nich trochę odpocząć.

Pees
Widzę, że próbka na bazie Joko wypadła trochę bladziej niż ta na gołej skórze. Dlaczego? Baza po prostu wydobywa jaśniejszą, moim zdaniem ładniejszą stronę cienia (zamiast szarofioletowej).

23 komentarze:

  1. Buu ja też myślałam o zakupie holo, ale widzę, że wydałabym o 7,79zł za dużo...

    OdpowiedzUsuń
  2. Makijaż bardzo mi się podoba :) świetnie współgra z kolorem Twoich oczu :)

    Nie lubię cieni, które lubią robić się na powiece szarobure, więc dobrze wiedzieć, że z Lovely tak się dzieje. Słyszałam, że Essence ma cienie holograficzne, ale sama nie miałam z nimi do czynienia.

    buziak :*

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ładny kolor eyelinera ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Alicjo, kto wie, może byłabyś zadowolona?

    Simply, dziękuję. Ja też takich cieni nie znoszę :( Mam oczywiście jedno holo z Essence - w opakowaniu jest zielone, na skórze fioletowe. Muszę w końcu coś nim zmalować. Jeśli chcesz, pokażę tutaj.

    Ninnette, też tak uważam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo starannie wykonany makijaż:-)ładny:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Basiu, pięknie dziękuję :)

    Simply, pomyślimy, pomyślimy...

    OdpowiedzUsuń
  7. makijaż bardzo ładny, tak samo jak kolor cienia ;) ja jednak nie potrafię się jeszcze przekonać do tych wszystkich wibo, lovely, itepe - chociaż i tak zrobiłam postęp, bo sięgam coraz chętniej po catrice, essence, czy sensique ;P pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny makijaż. A Lovely? No cóż jakoś podskórnie zawsze mnie odstraszały, choc podobnie jak Smoky Evening Eyes przekonuję się ostatnio do tańszych produktów zwłaszcza Catrice np. C'mon Chameleon! i inne jedynki z nowości Catrice są wspaniałe mimo, że pachną nieco plagiatem...:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudny kolor cienia. Nigdy nie miałam do czynienia z cieniami Lovely.
    Makijaż jest śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. sliczny kolor cieni
    pozdrawiam
    xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się z poprzedniczkami, genialny. :) Powodzenia w blogowaniu życzę! :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Makijaż bardzo mi się podoba, staranny, dzienny ale nie nudny:)
    A ten cień ładny, ale szkoda ze nie jest jednak holograficzny:D

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny makijaż. Kocham takie kreski :) Sama maluję się w podobny sposób.
    Pozdrawiam Cie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Hmm moze faktycznie lepiej dolozyc te 3 zl ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję Wam pięknie za wszystkie miłe komentarze :*

    OdpowiedzUsuń
  16. piękny makijaż! i szkoda, że to holo im nie wyszło, bo zamierzałam kupić.

    OdpowiedzUsuń
  17. Trafilam do Ciebie idac sladem Simply :-) ale z braku czasu niestety nie zostawilam zadnego komentarza co czynie teraz:)
    Bardzo podoba mi sie u Ciebie! i makijaz super:)
    Bylam dzisiaj w Rossmannie i trzymalam w rekach cien z Lovely ale przypomnial mi sie Twoj post i dalam sobie spokoj;)
    Swojego czasu Bell mialo serie cieni Kameleon czy jakos tak i przypominaly nieco efekt holo.

    Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  18. Hehe, chyba producent lovely nie byłby zadowolony z mojego wpisu :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Slomko, wydaje mi sie ze moze taka seria zadowoli poczatkujaca nastolatke ;) bo nie ma nic gorszego niz szaro-bury kolor, w ktorym trudno znalezc odcien pomiedzy tym, co w opakowaniu i po aplikacji...

    OdpowiedzUsuń
  20. Hexx, oj tak, nie ma nic bardziej wkurzającego. Chociaż nie zamierzam wyrzucać tego cienia, jeszcze nie jest taki najgorszy.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...