sobota, 31 marca 2012

Promiskuityzm, czyli moje przygody z pięcioma jegomościami (część 3)


Owszem, to już trzecia część historii o słomkowej rozwiązłości. I zarazem ostatnia. Będę się streszczać, bo z różnych względów chcę zaliczyć dzisiaj aż trzech delikwentów (szalona :3). O poprzednich dwóch pisałam tutaj: część 1 i część 2. Koniecznie zajrzyj do części 1, jeśli jeszcze nie znasz mojej kremacyjnej filozofii. To ważne, bo Twoje podejście i Twoja skóra różnią się od mojej.
 

Planet Spa: Śródziemnomorski krem do ciała z oliwką (Avon)
200 ml / 49 zł (ale pamiętajcie o nieustających promocjach)

Nie sugerujcie się kolorem zawartości.
W środku są już inne skarby.

Jego deklaracja
 
Ech, coś czuję, że dzisiaj nie będzie tak wesoło, jak poprzednio. Chociaż… 
Luksusowy [sic!] krem z prawdziwą oliwą z oliwek, który nawilża, wygładza i zmiękcza skórę.  

Moja reakcja
  
A niby gdzie ten luksus? Opakowanie ma raczej zwykłe, bo plastikowe, przezroczyste i z dokręcanym wieczkiem. Owszem, nienachlane takie, ale luksusem nie trąca. To może zawartość? Czy ja wiem? Kremik jest przyjemny, ale szału nie ma. Polubiłam go za lekką konsystencję (choć chyba nie ogarnę nigdy tego trendu na drobinki/granulki w smarowidłach do ciała...), szybkie wchłanianie i brak uczucia lepkości. Pokochałam natomiast za zapach, który przez pewien czas po posmarowaniu utrzymywał się na skórze i mile łechtał moje nozdrza. Oliwkowy kremik rzeczywiście nawilża, wygładza i zmiękcza skórę, ale odniosłam wrażenie, że raczej delikatnie niż superintensywnie. Tak czy siak było nam fajnie i myślę, że moglibyśmy jeszcze do siebie wrócić. Zwłaszcza w cieplejszych miesiącach.

Już wiem, gdzie ten luksus. W cenie. 49 złotych? Ktoś tu chyba ma wesołego lekarza, który przepisuje mu wesołe tabletki. Żeby to jeszcze jakieś wydajne było, ale nie... Avon: cena regularna ni z gruchy, ni z pietruchy, a potem non stop jakaś promocja. Żebyśmy się skusiły. Brzydko, brzydko. Chociaż kremik przyjemny. 

Popaczta sobie jeszcze, gdzie w składzie jest ta prawdziwa oliwa z oliwek. Yhy.  

Składzik: Aqua, Isopropyl Palmitate, Myristyl Myristate, Hydrogenated Vegetable Oil, Dimethicone, PEG-40 Stearate, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Hydrogenated Polyisobutene, Steareth-2, Glyceryl Stearate, Olea Europaea Oil, Parfum, Mannitol, Carbomer, Cellulose, Disodium EDTA, Methylparaben, Sodium Hydroxide, Hydroxypropyl Methylcellulose, Phosphoric Acid, Tocopheryl Acetate, Olea Europea Leaf Extract, Alcohol Denat., Sodium Lauryl Sulfate, CI 77288, CI 15510, CI 42090, CI 47005.



Wellness & Beauty: Mleczko do ciała wanilia i makadamia (Rossmann)
200 ml / ok. 5 zł 

W pełnej gotowości!

Jego deklaracja  

Według producenta daje poczucie równowagi i komfortu. (W sam raz dla pań znajdujących się w stanie delikatnego upojenia alkoholowego, jak mniemam).

Poza tym ma działać pielęgnacyjnie [jak?], oczarowywać delikatnym zapachem wanilii oraz trwale chronić skórę przed wysuszeniem dzięki zawartości witaminy E oraz pielęgnujących olejków z migdałów i jojoby.

I jeszcze to: Szczególnie kremowa formuła pozwala na delikatne smarowanie i powoduje, że skóra staje się miękka i gładka. Oj, zweryfikujemy. 

Przeznaczone do skóry suchej i normalnej.

Gęste to mleczko...

 Moja reakcja

Nie pierwszy raz cię miałam i pewnie nie ostatni! Lubię niektóre mazidła z serii Wellness&Beauty, bo a) ładnie mi pachną, b) są super tanie. Już sama cena regularna jest bardzo przystępna, a przecież Rossmann często i gęsto urządza kuszenie promocjami. Myślę, że śmiało możecie próbować, tylko uważajcie, bo zapachy są raczej intensywne i na długo przylegają do skóry, a nawet do ubrań. Czyli tragedia, jeśli zapach jednak nie podpasuje albo po prostu zbrzydnie. Zwróćcie też uwagę na nazwę smarowidła, które ściągacie z półki, bo możecie kupić Bodylotion albo Bodymilk. To pierwsze ma lekką konsystencję i wchłania się ekspresowo, natomiast przy drugim (na przykład przy mojej wanilii i makadamii) trzeba uzbroić się w cierpliwość. Delikatne smarowanie? Raczej długie masowanie. Pamiętajcie, że wybrana wersja zapachowa ma zawsze tylko jedną formułę. Chlip.
 
Na skórze pozostaje lepka warstewka, ale bez przesady, nie jest to plama oleju. Po kilku, kilkunastu minutach lepkość znika. Zostaje zapach i gładka skóra.

Jeśli jesteście wyjątkowo przesuszone, raczej nie próbujcie. Skład (o ile dobrze rozumiem) nie powala na kolana, a nawilżenie jest moim zdaniem doraźne, chociaż w swej doraźności skuteczne. Pamiętam, że któregoś dnia uczułam suchość na pośladach. Pognałam do łazienki na smarowanie i od razu zrobiło się miło, ptaszki zaczęły ćwierkać, a słoneczko świecić na całego. Razem z pupą doznałyśmy ulgi oraz nieba.

Nie robiłabym sobie nawilżającej kuracji tym specyfikiem. Ale od czasu do czasu jest okej.  

Składzik: Aqua, Isopropyl Palmitate, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Polygliceryl-4 Diisostearate/ Polyhydroxystearate / Sebacate, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Parfum, Magnesium Sulfate, Zinc Stearate, Sodium Benzoate, Alcohol Denat., Potassium Sorbate, Tocopherol, Tocopheryl Acetate, Citric Acid, Linalool, Phenoxyethanol, Vanilla Panifolia Fruit Extract, Citronellol, Hecyl Cinnamal, Geraniol, Coumarin, Butylphenyl Methylpropional, Amyl Cinnamal, Limonene, Macadamia Ternifolia Seed Extract



Naturals: Balsam do ciała „Kwiat cytryny i bazylia” (Avon)
200 ml / 17 zł (ale oczywiście polujemy na promocje)

Źródło: http://www.avon.sklep.pl
(Moja butla została zmasakrowana)

Jego deklaracja

Na opakowaniu znalazłam taką oto lakoniczną informację: Zawiera wyciągi z cytryny i bazylii. Pozostawia skórę miękką, sprężystą i gładką przez cały dzień. I wsio.

Moja reakcja

Zapach, zapach, zapach. Dla tego przewrotnego zapachu zamówiłabym jeszcze raz, choć nie jestem pewna, czy moja wersja jest jeszcze dostępna. Ale jeśli mnie zaciekawi coś inszego, nie omieszkam przygarnąć. Smary z linii Naturals mają to do siebie, że mnie zapachowo nęcą. Nawilżają natomiast słabo. Powiedziałabym, że bliżej im do odświeżania, niż do nawilżania. Poza tym nazwa całej serii to pic na wodę fotomontaż. Ten balsam jest tak natural, jak mój uśmiech, gdy mam do czynienia z tłumem nadgorliwych ekspedientek...

Więcej nie napiszę. Tyle miejsca na moim blogu mu wystarczy.

Składzik: Aqua, Glycerin, Paraffinum Liquidium, Stearic Acid, Glyceryl Stearate, Dimethicone, PEG-100 Stearate, Phenoxyethanol, Parfum, Petrolatum, Cetyl Alcohol, Methylparaben, Carbomer, Potassium Hydroxide, Disodium EDTA, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Alcohol Denat., Citrus Medica Limonum Extract, Ocimum Sanctum Leaf Extract, Potassium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, CI 47005, CI 60730, Beznyl Alcohol, Citral, Hydroxycitronellal, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene

Serię kochasiową czas zakończyć.
W następnym poście postaram się zamieścić więcej zdjęć niż moich stęków. Dla równowagi.

53 komentarze:

  1. Tej luksusowej oliwy jest w kremiszczu z Avon tyle, co kot napłakał. Naprawdę wesołymi tabletkami ich tam karmią :D.

    Chciałam kupić to cudo z Rossmanna, ale nie mam ochoty robić za lep na muchy. Dziękuję bardzo.

    Zapachy w linii Avon Naturals podobają mi się, ale nie kupię kolejnego balsamu dla zapachu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale pomarudziłam :D

      Usuń
    2. Zoila, nooo XD

      Tyle dobrego, że ta oliwa w ogóle tam jest. A jeśli chodzi o lepiszcze z Rossmanna, to zaręczam - mogło być kleiściej.
      Ja balsamy bardzo często kupuję dla zapachu. Może dlatego, że moja skóra na ciele jest raczej mało wymagająca. Ale z tego już się tłumaczyłam.

      Usuń
  2. Masło oliwkowe miałam kiedyś tam dawno i pamiętam, że całkiem dobrze mi służyło. Ale byłam wtedy piękna, młoda i nie przesuszona ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cammie, ależ przecież nadal jesteś piękna i młoda :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Stri, czy Ty też dostałaś wesołe tabletki? :>

      Usuń
    2. podzielcie się, jakiegoś smuta mam ostatnio :(

      Usuń
    3. Dzollsi, nie bądź smutas! :*

      Usuń
  4. Mam z serii Wellness&Beauty płyn do kąpieli i bardzo fajny on jest. Daje dużo piany, ma miły zapach i nawet nie wysusza skóry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Annatheo, no proszę, ja właśnie zastanawiam się nad żelami pod prysznic.

      Usuń
  5. 49zł za ekstrakt prawie na końcu składu ? Nieźle klientów nabierają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fiolka, ech.
      Nie tylko na końcu, po środku jeszcze tej oliwy trochę walnęli.
      Ale cena z kosmosu i wesołych tabletek.
      Choć mówię - nieustająca promocja trwa. Niedawno były dwa za 36,90.

      Usuń
    2. *pośrodku, kuźwa. Po środku to g..., Słomko.

      Usuń
    3. Zwykłą oliwę to sobie same możemy dolać :D Kto wie czy to właśnie nie jest jeden ze sposobów marketingowców - tak jak już napisałaś... Nie lubię ;)

      Usuń
    4. Fiolka, owszem, to też jest dobre rozwiązanie.
      Ja to nazywam "tanim" chwytem marketingowym.
      Producenci kosmetyków katalogowych chyba przodują w stosowaniu tego chwytu...

      Usuń
    5. Oj tak oni lubią żerować na naszym napięciu czyt. "będzie za miesiąc w promocji czy nie?" Eh :) Dobrze, że mnie już tak nie ciągnie do ich katalogów :)

      Usuń
    6. Święte słowa.
      Chociaż teraz jest internet i można zobaczyć dwa katalogi naprzód, jeśli nam bardzo zależy.
      Ja też mam już znacznie mniej rzeczy z Avonu niż kiedyś. Moje oczekiwania się zmieniły.

      Usuń
  6. Oliwkowego kremu nie miałam, ale uwielbiam maseczkę do włosów z tej serii ;) A co do ostatniego to mam mgiełke i zapach jest świetnie orzeźwiający, a latem genialnie się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lady, gdybym lubiła mgiełki, z pewnością bym sobie taką strzeliła. Maseczkę muszę obadać!

      Usuń
  7. chyba nigdy nie miałam nic z wellness...

    miałam kiedyś smarowidło avonowe z serii naturlas o zapachu truskawki, nie robiło nic, totalnie nic, ale pachniało przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Simply, można spróbować. Ta impreza nie jest jakaś kosztowna.
      Ale jak masz zapasy, to sobie głowy nie zawracaj.

      Oj tak. Zapach in plus, a działania zero.

      Usuń
  8. Serię Naturals znam i lubię :) Bardzo, bardzo! Za to bardzo mnie zaintrygowała druga pozycja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kat, pamiętam, jak się przyglądałaś drugiej pozycji w Rossmannie. :]

      Usuń
    2. No wiem, wiem :) A zgadnij kto dzisiaj idzie do Rossmanna ]:->

      Usuń
  9. uwielbiam ten kremik z avonu za zapach boski!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kupuję te balsamy z avonu tylko i wyłącznie dla zapachu i lekko je tuninguję- dodaje oliwy z oliwek i nawilżacza cukrowego. Mają jedną ważną dla mnie zaletę - błyskawicznie się wchłaniają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tova1, tuning to genialny pomysł.
      Fakt, ich konsystencja sprzyja szybkiemu wchłanianiu.

      Usuń
  11. Dla mnie masło oliwkowe Avonu to totalna porażka. I zupełnie jak ty serię Naturals kupuję głownie dla zapachu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cheneelle, rozumiem, to pewnie kwestia innych oczekiwań. A za Naturals możemy sobie przyklasnąć :>

      Usuń
  12. Przebóg! Szalona, trzech za jednym razem?!^

    Nie pierwszy raz widzę, że Avon każe sobie całkiem sporo płacić za - bądźmy szczerzy - za fufno [tu odnośnie kremu]. Oliwę zastąpił - jak widzę - olej roślinny :]
    Niemniej, gwoli sprawiedliwości - nie powinnaś, panna, zaznaczać dodatkowo wyciągu z liści oliwki tuż pod koniec składziku - daleko to daleko, ale oliwa jest nieco wyżej :)

    Najważniejsze w każdym razie, że Ty oraz Twoja pupa doznałyście ulgi. Oraz nieba?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajęczaku, i dałam radę, a co!

      Mimo wszystko lubię ten krem. Rozbawił mnie ten wyciąg na końcu składziku, dlatego zaznaczyłam. Może ktoś jeszcze pośmieje się ze mną.

      Lubimy z moją pupą takie doznania.

      Usuń
  13. Kiedyś, jak jeszcze byłam młoda, niedoświadczona i pełna zapału jeśli chodzi o nasmarowywanie się w celach konserwacyjnych, miałam JEDEN jedyny przez całe moje ekhm lat życia balsam z avonu. O zapachu limonki (do dziś mam całą miskę ich mgiełek, uwielbiam ich zapachy, uwielbiam!), mimo iż fajnie się wchlaniał i ładnie pachniał, męczyłam tą butelkę grubo ponad standardowy czas zużywania mazideł, na granicy ryzyka, gdyż blisko mu było do daty śmierci naturalnej :P ;] nie cierpię wszelkich balsamów, mówiłam już? Za to najlepiej na mnie działa masło pseudonaturalne przywiezione z wakacji - fakt, smaruję się nim raz na ruski rok, ale ładnie pachnie - herbatą :P

    Tak, nazywam się dzolls i jestem uzależniona od pachnących kosmetyków. WINNA!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzolls, cóż za zwierzenia. Miło mi się czytało. XD
      Ja kiedyś też byłam bardzo niesystematyczna, a teraz jakoś się przyzwyczaiłam i dziwnie się czuję, gdy nie posmaruję.

      Pachnące kosmetyki... mmm... pójdziemy siedzieć razem.

      Usuń
    2. Tak jakoś mi gorzej, to sobie pomyślałam, że jak się u Ciebie wyleją moje troski i zmartwienia, to 1. nie wyrzucisz mnie, 2. niewątpliwie mi się poprawi, bo te wesołe tabletki..... poproszę dużo. Dużo. DUŻO!

      Usuń
    3. Dobrze pomyślałaś. Oczywiście, że Cię przygarnę razem z Twoimi troskami :*
      Ale tabletki to Ci chyba niepotrzebne. Przecież Ty jesteś Dzolls, Ty masz słoik optymizmu!

      Usuń
    4. Potrzebna mi jest ciężarówka, niestety :(

      Usuń
    5. pójdziemy siedzieć razem
      Co siedzieć, co siedzieć - ruszać się!! Rrraz dwa lewa, rraz dwa lewa!...

      Usuń
    6. sratatata idź se sama kicaj :P

      Słomek, otagowałam Cię, znowuuuuuuuu :P

      Usuń
    7. Dzolls, :*

      Zając, a co Ty się tak rozru...szałaś na wiosnę? :>

      Usuń
  14. Delikatne smarowanie, a to dobre. :D

    Trochę oliwy, jakiś ekstrakcik, no nie poszaleli...Nie, sorry, poszaleli...z ceną.:/

    OdpowiedzUsuń
  15. Idalio, ;)
    Jest mi trochę przykro, że skład taki niewydarzony, bo polubiłam ten kremik. Dopiero pisząc tę recenzję, sprawdziłam dokładniej, co ma w środku. Ech.

    OdpowiedzUsuń
  16. ,,czekam i pachne" bylo slowami na ktorych widok sie usmiechnelam zanim kliknelam myszka zeby tu wejsc. wiedzialam,ze bedzie mnie czekac dobra zabawa nawet przy glupim kremie czy balsamie. tak genialnie piszesz,ze zdecydowanie dodaje Cie do znajomych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mademoiselle Zu, jest mi niezwykle miło :)

      Usuń
  17. nie używałam żadnego z nich.. Avonu nie lubię.. najciekawiej brzmi ten drugi, ale jeśli nawilża doraźnie, to niestety do mojej przesuszonej skóry się nie nada..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marti, byłoby super, gdyby dawał turbonawilżenie. I trochę łatwiej się smarował.

      Usuń
  18. To maslo z Avonu bylo dla mnie kompletna porazka, mazalo sie strasznie a te drobinki nie chcialy sie rozcierac i wygladalam jakbym miala piasek na sobie...za to z Naturalsow z mila checia siegalam po Czeresnie z galka muszkatalowa- zapach byl nieziemski!
    Lubie pachnace mazidla do ciala choc wiem, ze nie zawsze moge sobie na nie pozwolic ale...co tam:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hexx, przykro mi. Ja na szczęście mam raczej miłe wspomnienia, chociaż frustracja granulkowa narasta. Po co ci producenci ładują to badziewie do kremu?

      Ja muszę pachnieć. Tytuł bloga zobowiązuje. :P

      Usuń
  19. Hahaha nie mogę wytrzymać, jak czytam te Twoje opisy :D Ale skoro były ptaszki i pupa w niebie, to chyba niezłe to Rossmanowskie smarowidło! To nie byle jaka deklaracja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karotka, :>
      Bardzo się cieszę, że robię Ci na buzi radosne zmarchy ;P

      Usuń
  20. nie za bardzo przepadam za linią Naturals ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mala0727, ja najbardziej nie lubię szamponów. Balsamy są okej, ale tylko dlatego, że ładnie pachną i szybko się wchłaniają.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...