środa, 21 listopada 2012

Trójkącik

Chodzą słuchy, że Blush by 3, czyli szalone róże Sleeka pakowane po trzy sztuki, są już dostępne w polskich sklepach internetowych. To może pochwalę się swoim zestawem, z którym Simply przyleciała do mnie ponad 2 tygodnie temu.

Aż trzy róże? Nie trzeba było... Gdzie mój wazon?

Sleek wypuścił 5 takich zestawów. Wybór - po części spontaniczny, po części podświadomie przemyślany, bo przecież widziałam foty i miałam okazję pomacać to i owo, jeszcze zanim Simply zadzwoniła prosto ze sklepu - padł na 366 Pink Sprint. Słomka musi się ożywić!

Tylko bez palpitacji proszę...

Łolaboga!

W Pink Sprincie jest 20 gramów (różowego) różu.
A teraz podzielcie to sobie na trzy i wytłumaczcie mi, jak oni to zrobili.

Mamy zatem:

Pink Parfait


Pink Ice

Pinktini (urocza nazwa)

Dwa skrajne róże, Pink Parfait oraz Pinktini (urocza nazwa), są ciemniejsze i zdecydowanie mniej żarówiaste niż ten pośrodku, Pink Ice. 

To musiało być tak: Pink Parfait leżał chyba trochę za blisko buraka, przez co Pinktini (urocza nazwa) aż się zgasił. A Pink Ice? Pink Ice myśli, że zachował zimną krew, ale tak naprawdę oszalał.

I w tym właśnie jest ambaras, że ta trójka chciała naraz.

Wszystkie są matowe, choć czasem wydaje mi się, że coś się w nich mieni (moje omamy?). Zauważyłam, że różnią się też pigmentacją, co nawet widać na zdjęciach. Buraczkowy Pink Parfait jest napakowany najbardziej, a zgaszony Pinktini (tak, tak, urocza jest) najsłabiej. Tylko nie zrozumcie mnie źle - słabe napakowanie także jest powalające. W końcu to Sleek.

Różowe trio.

Pink Parfait ma też nieco inną konsystencję, jest najbardziej kruchy.

Intensywnie.

Powiecie, że oszalałam. Ale ja myślę, że wybrałam dobrze. Racja, mogłam zdecydować się na bezpieczniejszy zestaw - na Lace, który zapewne okaże się bestsellerem, zresztą słusznie, bo jest naprawdę piękny, jednak jako babsko z lekka krnąbrne i przewrotne umyśliłam sobie coś zupełnie innego. Bynajmniej nie żałuję.

Jeszcze raz: burak, szalony i zgaszony.

Jest jeden banał, który bardzo chcę teraz powiedzieć: ze wściekle napigmentowanymi kosmetykami trzeba umieć się obchodzić. Raczej odradzałabym zaczynanie przygody z różami od spotkania z Pink Sprint. W ogóle odradzam ten tytułowy sprint. Bądźmy spokojne, delikatne, stopniujmy. O tym zresztą wspomina sam producent:

The Blush by "3" palette has been formulated with intense pigment, yet the shades can be layered, in order to achieve the required intesnity.

I tego się trzymajmy, a wówczas nikomu nie stanie się matrioszka.

Ja łapię za pędzel (albo Hakuro H13 albo Maestro 155 - żaden z nich nie oczarował mnie przesadnie, ale są na tyle dobre, że nie odczuwam potrzeby zaopatrywać się w coś nowego), równomiernie i delikatnie "obtaczam" go w różu, strzepuje, nakładam. Jakoś sobie radzę.

Aby nie być goł(osłown)ą:

Róż mam tylko na jednym policzku. Zgaduj zgadula...

Dziś użyłam buraka Pink Parfait.

Podpowiedź.

A na koniec już w pełnym rynsztunku:

Z włosem na środku twarzy. Pół biedy, bo nie z wąsem.

Tyle mojego gadania. Pamiętajcie, że dopiero zaczynam oswajać ten różowy trójkącik.

Aha, ceny!
Róże są już dostępne na przykład w Alledrogerii (45 zł) oraz w Minti Shop (46,90 zł).
Ważne przez 2 lata od otwarcia. Albo i dłużej...

Planujecie oswajanie? A może już coś oswoiłyście?
Opowiedzcie mi o trudnej kolorówce!

Bebechy.

86 komentarzy:

  1. CHCĘ GO! <3 Ta trójka jest przepiękna! :) Na początku myślałam, że skuszę się na Lace, ale chyba on dla mnie trochę za ciepły i chyba za dużo podobnych już mam, a to by było COŚ! :) COŚ PIĘKNEGO! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karotko, ja właśnie doszłam do podobnego wniosku. Podobne już mam, chciałam czegoś innego, ale nadal do mnie pasującego.

      Przemyśl to dobrze, są naprawdę szaleńczo napigmentowane.

      Usuń
  2. Świetny jest ten pomysł potrójnych róży :)Ale akurat ten zestaw do mnie nie przemawia - zbyt intensywny :) Tobie pasuje bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, ufff, już myślałam, że będziesz chciała mi zwinąć ;)

      Usuń
  3. Kolory nie moje, ale pigmentacja - rewelacja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karo, pigmentacja to jakiś obłęd.

      Usuń
  4. Oooo takkkk:) kolory moje az za bardzo:P swietne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja juz wiem ze moje bedzie Flame, Pumpkin i Sugar:P uwielbiam takie kolory:)

      Usuń
    2. No, no, ale będzie rozpusta :)

      Usuń
  5. Efekt na Twojej buzi - cudny! Ale jak patrze na ten szalony pigment, to od razu przypominam sobie równie napigemntowany róż z Inglota, który przy makijażu doprowadzał mnie do szału, bo trzeba było obchodzić się z nim jak z jajkiem ;) Za to wspomniane przez Ciebie Lace najpewniej kupię jak pojawi się w naszych sklepach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katalino, już się pojawił.
      Jak mnie zdenerwuje, to go oddam. Na razie zadowolonam :)

      Usuń
  6. Ten, który zgasł, bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No powiem Ci, ze się początkowo przestraszyłam i pomyślałam, że Tobie nie będzie pasować, a tu zdjęcia pokazują jak okrutnie się myliłam! Genialnie się prezentujesz w tym kolorku! Zupełnie inna buźka! Ta sama, ale inna ;) Żywsza. O!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jamapi, dziękuję. Jakiś wewnętrzny głos (wątpię, żeby to był rozsądek...) podpowiedział mi, że te kolory to jest to.

      Usuń
  8. O podła, wybrałaś akurat ten trójkącik, który mi się marzył, kiedy po raz pierwszy widziałam zwiastun u Stri bodajże. Najpiękniejszy *,*

    I buzia śliczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cholera, przez pewnych pracodawców muszę przełożyć na kiedy indziej część zakupów i nie mogę się zdecydować, co wybrać :[[[
      ...a tu jeszcze trójkącik doszedł.

      Usuń
    2. Zajączku, o ja podła!
      Grrr! Zleceniodawcy srawcy. Chociaż spójrz na plus: teraz masz więcej czasu na podjęcie decyzji :)

      Usuń
    3. Właśnie, przynajmniej jest czas na decyzję :)

      Usuń
  9. PIĘKNE. burak rządzi.

    och, widok Twojego lica z rana poprawia mi humor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na górze Twojej wypowiedzi jest jak w Radzie Ministrów ;]

      Usuń
    2. Digg, widok Twojego komentarza z rana też poprawił mi humor :)
      Zając, o tym, jak Ty mi poprawiasz humor, nie będę nawet pisać XD

      Usuń
  10. śliczne te róże =) to ten zestaw najbardziej do mnie przemówił po pierwszych swatchach wyszukanych w sieci i powiedział "chcesz mnie!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hazel Eyed, no proszę, a myślałam, że nie znajdę więcej amatorek sprintu :)

      Usuń
  11. Nawet nie wiesz jak mnie ucieszyłaś tym postem! Wczoraj oglądałam wszystkie wersje. Z tej Twojej podobają mi się boczne róże, poza tym wpadł mi w oko Sugar i - dzięki Tobie - Lace. Na razie tylko się do nich ślinię, chcę mamie sprezentować większe pudło kosmetyczne na święta, niech się teraz role odwrócą :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Podziwiam wstrzemięźliwość w pacaniu się tym różem, ja bym nie mogła się powstrzymać od wydobycia z niego jego prawiemaksimum, a później nie mogłabym na siebie patrzeć. XD

      Usuń
    2. Jeżu, nie podsuwaj mi pomysłów.
      Żałuję, że go nie miałam przed Halloween.

      Usuń
    3. Jeszcze Andrzejki, Sylwester, Karnawał, kolejne Halloween... Zawsze możesz też robić za Mikołajkę!

      Usuń
    4. Zaprawioną Mikołajkę!

      Usuń
    5. Albo Rrrrreniferrrra!
      Chociaż ta rola jest odgórnie obsadzona przez mojego R. :D Ale możecie truchtać ramię w ramię :D

      Usuń
  12. Całkiem niezła cena moim zdaniem jak za taki trójkącik :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak zobaczyłam kolorki to sie przestraszyłam , ale u Ciebie wyglądają pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toniu, troszkę w nich demon siedzi, ale pognałam go miotłą.
      Dziękuję!

      Usuń
  14. Prześlicznie wyglądasz z tej strony, z której masz buraka! Z drugiej zresztą też, tylko trochę mniej ;) A tak serio serio, to świetny trójkącik. Narobiłaś mi apetytu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bumtarabum, na buraki? :D
      Dzięki!

      Usuń
    2. Nie, choć buraki uwielbiam, zwłaszcza te z barszczu albo zasmażane na maśle :D

      Usuń
    3. No proszę, zasmażane na maśle... hmm.

      Usuń
  15. dla mnie też zbyt intensywny, wolę szybkie bohomazy :) ale Tobie się udało oswoić kolor:) a tak po za różem to oczyska masz bosko umalowane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogusiu, jak mi tak będziesz komplementy prawić, to przestanę różu potrzebować :)
      Lepiej mi powiedz, co powinnam poprawić. ;P

      Usuń
  16. Ooooo tak, muszę w końcu je oswoić i to najlepiej ze dwa takie trójkąciki... (tak ze skromności) Strasznie mnie kręcą odkąd tylko zobaczyłam na zagranicznych blogach ;o Poza tym podoba mi się właśnie to połączenie w trójki, otwierasz paletkę i możesz nakładać, mieszać itd itp. A ja uwielbiam "paletkowe" rozwiązania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, ciekawe, co by wyszło z połączenia buraka, zgaszonego i szalonego. Hm, hm.

      Panna zachłanna :)

      Usuń
  17. Podoba mi się ten zgaszony róż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anne-mademoiselle, to jest na dwie. A nie, już trzy :) Trójkącik!

      Usuń
  18. mi li i jedynie lace się podoba :] bardzo się podoba, ale mam tyle różów... może kiedyś :) jednakowoż pan buraczek na Twoim licu prezentuje się bardzo przyjemnie! super, że paletka przypadła Ci do gustu :D

    OdpowiedzUsuń
  19. ja nie stosuje róży chyba że do zdjec. mam naturalne rumieńce. wole bronzery:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż mogę powiedzieć - jeden kosmetyk mniej.

      Usuń
  20. Pięknie wyglądasz z tym buraczkiem! Przepięknie, pasują do Ciebie takie kolory, bardzo.
    Narobiłaś mi ochoty na to trio, też mam jasną cerę i pasują mi szalone róże... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Lauro.
      To może czas zaszaleć? :)

      Usuń
  21. kolory zdecydowanie za mocne jak dla mnie, ale pigmentację mają genialną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto, tak, genialną i przeklętą zarazem.

      Usuń
  22. Fajne, chociaż na pierwszy rzut oka bardzo intensywne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mojito, na pierwszy, drugi i trzeci.
      Tutaj trzeba lekkiej ręki.

      Usuń
  23. Pinktini mnie oczarował, reszta jest jak dla mnie zbyt odważna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ev, Pinktini jest na razie moim ulubieńcem.

      Usuń
  24. Na pierwszy rzut oka zbyt intensywne :)
    ale na twarzy prezentuje się ok :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dziko i drapieżnie, ale ty jesteś mistrzem w tresowaniu:) świetne się wyszedł w makijażu...jak to się mówi?...nie taki róż straszny jak juz go namalują
    .:P narobiłaś ochoty na zakupy kosmetyczne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maogoshia, "nie taki róż straszny..." - powinnam tak zatytułować ten wpis.
      Dzięki za miłe słowa.
      I wybacz! ;)

      Usuń
  26. Wooow, ale kolory:) Kusi mnie jeden zestaw:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ale super :) Dzisiaj dobie zobaczyłam te róże i już o nich marzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bella, oj uważaj, bo jeszcze się spełni ;)

      Usuń
  28. Odpowiedzi
    1. Malowana Lalo, moim faworytem jest zgaszony, ale burak też daję radę. Na szaleńca na razie brak mi pomysłu.

      Usuń
    2. Na szaleńca też by mi brakło. Chyba że w charakterze cienia do powiek...

      Usuń
    3. O, czekaj, to jest myśl.

      Usuń
  29. Czaiłam się i czaiłam na nie, a teraz jakoś mi przeszło :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Greatdee, rany, jak ja lubię, jak mi tak czasem coś przejdzie, zanim kupię... :)

      Usuń
  30. kolory nietypowe, ale piękne. Jestem zaskoczona jaki subtelny (ale widoczny) efekt uzyskałaś na policzkach, idealnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. ale intensywne kolory, super! Zostałas przez mnie otagowana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vanilio, dzięki, nawet już odpowiedziałam :D

      Usuń
  32. A ja mam Pumpkin, który początkowo też trochę straszy a w rezultacie jest całkiem niezły :) Pinktini brzmi rzeczywiście uroczo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bellitko, niezły ten Pumkin. Zwłaszcza P Pie i Squash.

      Usuń
  33. Ładniutkie są! Bardzo mnie ciekawiło, jak wyglądają na swatchach (tak, mogłam sprawdzić zagraniczne blogi :P).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Xkeylimex, a tam zagraniczne! Nasze polskie swatche lepsze ;P

      Usuń
  34. To się ożywiłaś :) ale w pięknym stylu!
    Mnie przeraziła pigmentacja kiedy dorwałam się do testerów, długo dumałam nawet nad Lace :D
    Z jednej strony te kolory bardzo mi się podobają, jednak przy moich obecnych problemach odpadają wrrr

    Śliczne lico ♥ i TO spojrzenie, WOW :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie.
      Pigmentacja jest naprawdę taka z grubej rury.
      Lace to bardzo ładne zestawienie. Mniam.

      Usuń
  35. alez piekny ten zestaw różów ze Sleeka...mam pare paletek Sleek i wiem,ze albo sie ta firme pokocha,albo po prostu sie z nia pozegna,ja z nia zostalam,czesto po te paletki siegam a teraz z checia przygarnelabym tez serie rozy :) ladnie Cie odswieza kolorek,dodaje takiego zdrowego rumienca,passu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emilio, masz dużo racji w tym, co mówisz o sleeku.
      Poza tym cieszę się, że nie tylko ja mam wrażenie, że do mnie ten róż pasuje. :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...