sobota, 26 stycznia 2013

Kremówki, w tym tatuaż

Dzisiejszy wpis zamówiony przez Obs (to już drugi taki w mojej karierze, być może powinnam założyć osobną etykietę: "Dla Obs"), a przynajmniej jego pierwsza część. Żeby Was nie przytłaczać ilością zdjęć.

Obs chciała (dośpiewałam sobie to chcenie), żebym zaprezentowała tatuaż i swoje nim pozytywne zaskoczenie.

Zaskoczenie wygląda mniej więcej tak:

Okurdęęę!

Jak już dostatecznie zmachacie sobie mięsień brzuszny, zapraszam na część ciekawszą. Czyli tatuaż.

Wymacany Color Tattoo od Maybelline.W popularnym odcieniu 40 Permanent Taupe.

Mam jeszcze turkusa z tej kolekcji, ale on dostanie kiedyś osobnego posta, więc teraz nie zawracam Wam gitary.

Nie żałuję żadnej złotówki, którą wydałam na zaprezentowany powyżej (i poniżej też) tatuaż, a wydałam niespełna 15 złotych. Zapytacie, czemu tak niewiele. Bo - tak jak to mam w zwyczaju - poczekałam. Przezorność się opłaciła i ubezpieczyłam się w niego dopiero w trakcie słynnej promocji -40% na kolorówkę w rossie.

A kuku! dla Zająca.

Czytałam wiele pozytywnych opinii o tych kremówkach i cóż, mogę jedynie dołączyć do grona wielbicielek. Oczywiście istnieją lepsi i gorsi przedstawiciele gatunku, ale ten tutaj ewidentnie należy do tych pierwszych. Świetnie się rozprowadza i nie zasycha zbyt szybko, w związku z czym nie potrzebuję tak dużo czasu na porządne roztarcie, ale w razie co mam go pod dostatkiem. Muszę się przyznać, że na ogół strach mnie ogarnia, gdy zapomnę głupio o bazie pod cienie. Moje natłuszczone powieki jakby tylko na to czekały, stęsknione okrutnie za erą rock&roll, z naciskiem na roll, jeśli wiecie, co mam na myśli. Ale słuchajcie tego: tatuaż może sobie na nich siedzieć bez żadnego podkładu! Nie lękam się ani ociupinkę, bo wszystko zostaje na miejscu. Genialnie!

Hmm, to nie wygląda dobrze...

Kolor to oczywiście taupe, ale ja go sobie przezwałam chłodnym brązem we mgle. Na moich powiekach robi się nawet szarawy, zobaczycie zresztą w kolejnym wpisie. Cień jest surprise, surprise matowy.
W mojej niemałej kolorówkowej armii przybocznej awansował na stanowisko bazy pod dzienne makijaże. A to już prestiż.

Staram się wymyślić jakąś wadę, ale nic nie znajduję. Nawet otwór słoiczka jest odpowiednich rozmiarów. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko gorąco polecić!


Zaraz, zaraz.
Mogę, a nawet chcę go jeszcze porównać z inną kremówką, która jest już niedostępna, ale na pewno trafiła pod wiele strzech. Mowa o...

Poznajecie?

Tak, Essence, limitka New League, 01 My Caddy in the Wind. Połyskliwy kremowy cień za 10 złotych. Dlaczego jest słabszy od Maybelline? Bo lubi się zwarzyć już podczas nakładania. Podobny problem mam z kremowymi cieniami Essence ze stałej kolekcji. Trzeba się z nimi obchodzić ostrożnie, ale jednocześie szybko, bo zastygają w zawrotnym tempie. A jak już sobie zastygną, to nie mocnych, nie ruszysz. Nie jest to szczególnie przyjemne, gdy nałożysz cień hojnym palcem - po prostu istnieje duże ryzyko, że wyjdzie Ci z tego gruba, nieestetycznie spękana warstwa. Zwłaszcza gdy przykryjemy ją kołderką zwykłego cienia albo połączymy z inną kremówką. Obiecuję, że w następnym makijażu pokażę Wam, o co chodzi. Specjalnie go popsułam, nioh.

Wklęsły sut.

Nie zrozumcie mnie źle: ten cień nie jest koszmarkiem. Po prostu taupe od Maybelline jest dużo lepszy.

Nawet ładnie połyskuje. Złotawo.

W pełnym słońcu. Naprawdę pełnym, lato wtedy było.



Nasuwa mi się banalna refleksja: kremówka kremówce nierówna. Nawet od tego samego producenta. Uważajcie, sprawdzajcie.




Na szczęście nie odczuwam różnicy w kwestii trwałości. Same zobaczcie:

Tarcie.
Moczenie.

Nawet mydłem w płynie ciężko domyć. Ale burżujem czy biodermą schodzi dobrze.


To już chyba wszystko. 
Nie mam siły na dłuższe marudzenie o kremówkach, a i Wam się należy solidny odpoczynek od Słomki.
Ale, ale... wypatrujcie makijażu!

Oszukistka.

77 komentarzy:

  1. Siedzę i patrzę na tarcie i moczenie :) Bo się zdjęcia ruszają jak w Harrym Potterze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne kolory :)
      A czemu Ty dobra kobieto jeszcze nie śpisz? Hę?

      Usuń
    2. Bo oprócz tego, żem słomka, tom jeszcze sowa.

      Usuń
    3. I tej wersji będę się trzymać!

      Usuń
  2. Słomka nie zakręca kranu!!! ;>

    Tatuażyk przemawia do mnie kolorystycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rąk i cycków mi zabrakło, ale słowo daje, że miałam wyrzuty sumienia.

      Usuń
  3. bardzo podobają mi się te odcienie!
    a próby wy3małości świetne. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne, świetne, tylko musiałam uważać, bo cycki z podbródkiem są mało chwytne ;D

      Usuń
  4. Lubię Color tatoo, mam dwa kolory; oczywiście też kupione na 40-procentowej promocji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Które, które? Sprawdzę, może pisałaś...

      Usuń
  5. Tatuaż dzisiaj zmacam w Rossmanie bo prezentuje się klawo:) lubię cienie w kremie,obecnie mam z Shiseido i są świetne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomacaj, pomacaj. Ciekawe, czy się okaże, że Shiseido to inna liga.

      Usuń
  6. Słomka czarodziejka.
    Lubię cieniowe kremówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy znajdzie słodycze dla siebie. ;)

      Usuń
  7. osobista etykieta: "Dla Obs" so słittt :> jestem za, po co powtarzać wszak wciąż te same treści ;D
    Efekt zaskoczenia-wzorowy
    Tatuaż-na mojej liści zakupowej, też sobie tak pod kranem posmyram o!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)

      Mam nadzieję, że będzie Pani zadowolona ze smyrania.

      Usuń
  8. Świetny kolor ma ten tatuaż. Ja z kremowych mam tylko jeden cień - właśnie z essence, z szafy regularnej (chociaż gdzieś czytałam,że mają je wycofać). Bardzo go sobie chwalę :).
    Buźka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście, że się sprawdza :)
      Buziaki :)

      Usuń
  9. O O O! Choruje na ten kremik noooo! Oddaj:P ja mam turkus i uwielbiam:)

    ps. Jakie czary mary uprawiasz ze ci sie ruszają zdjecia?? Hogwart skończyłas??:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maaaamooo! Ona mi zabieraaaaa! :P

      To są czary starej mary ;D

      Usuń
    2. Widzę tam rękę Słomki jako żywą ;_;

      Usuń
  10. Aaaa! On do mnie zagląda! ;D
    A ja taka nieuczesana.

    Słomkaa!! Są momenty, kiedy nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak bardzo cieszę się, że moja aktywność blogowa przypada właśnie na czas, kiedy mogę poznać nadspodziewanie dużą [czyli więcej niż 3] ilość osób o podobnym postrzeganiu świata i specyficznym poczuciu humoru jak ja [cholera, chyba mnie na sentymenta wzięłło].
    ...że nie zaczęłam pisać wcześniej i nie zacznę później. No.

    Masz migdalce - piękne migdałowe oczy. Nie widać tego w makijażu, faktycznie oszukistka z Ciebie.

    Lubię cienie [chciałam napisać "ciebie"] w kremie.
    Wklęsłe suty - kiedyś pół biologii spędziłam na projekcji różnych wariantów usutkowienia kobiet,


    PS. Błagam. Błaaagam. Tylko nie słowo kremówka, bo wydalę zawartość żołądka ["...po maturze chodziliśmy na kremówki"].

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...tylko nie odpoczynek od Słomki!

      Usuń
    2. Widzisz?
      Widzisz, co narobiłaś?
      Odpowiedziałaś w próżnię, teraz muszę sama sobie odpowiadać!

      Usuń
    3. Ogarnij się! Z potarganym włosiem do blogerek przychodzisz? Wstyd i hańba!
      :P

      Ja też się cieszę, Zajęcze, bardzo nawet.

      Kremówki, kremówki, kremówki! >złośliwiec<
      (I już się nie cieszysz, hy hy).

      Lubię migdały.


      Już nie musisz :P

      Usuń
  11. Ogarnij się! Z potarganym włosiem do blogerek przychodzisz? Wstyd i hańba!
    :P

    Ja też się cieszę, Zajęcze, bardzo nawet.

    Kremówki, kremówki, kremówki! >złośliwiec<
    (I już się nie cieszysz, hy hy).

    Lubię migdały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olaboga, znowu odpowiedziałam w próżnię o_o^

      Usuń
    2. Złośliwiec!

      Panoszę się u Ciebie, kiedy nie pilnujesz.

      Usuń
    3. Wiesz co... wcale mi to nie przeszkadza XD

      Usuń
  12. Mam tatuaż swój własny, połyskliwy brązik-dzienniaczek i od czasu jego zakupu baza Art Deco płacze smętnie w kącie, porzucona. Uwielbiam go solo, uwielbiam z kreską, uwielbiam jako bazę pod cienie. Zamierzam kupić jeszcze czarny w charakterze bazy pod smoka ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On and on Bronze też bardzo mnie kusił, ale jakoś go sobie wybiłam z głowy (jak ja to zrobiłam?).

      Usuń
    2. Nie wiem, podziwiam szczerze (:

      Usuń
    3. Ale dzisiaj mi ciężko, naprawdę. Chyba pojadę wieczorem i zobaczę. Jak jeszcze będzie, to znak, że czeka na mnie ;P

      Usuń
    4. Ożesz. A ja czarnego nie kupię na promocji ):

      Usuń
    5. Spokojnie. Nie pojechałam :))

      Usuń
    6. Hmpf, a straszysz ludzi, no. I lale.

      Usuń
  13. o ja, no i mi się spodobał ten tatuaż. ale mam trzy essenciaki. ale takiego taupe nie. bo coppy right jest cieplejszy i jaśniejszy. no i muszę sobie odłożyć na kremówkę :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Są gify jest impreza :D:D. Podoba mi się ten cień z Maybelline, niedługo jest -40% na tę markę w Hebe i może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Party hard, lol.
      To dziś jest ten dzień. Sama walczę ze sobą, żeby nie pojechać i nie kupić on and on bronze.

      Usuń
  15. Mnie to taupe trochę rozczarowało. Jest dużo mniej intensywne na oku niż na dłoni.
    Idź zakręć kran.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda :( Na oku jest na pewno mniej brązowe, ale mnie ten odcień bardzo przypadł do gustu, idealny do dziennych malunków.

      To idę zakręcić.

      Usuń
  16. to ja czekam na makijaż :) perfekcyjnie malujesz brwi <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dziękuję Aniu, chociaż tutaj narobiłam trochę prześwitów :/

      Usuń
  17. taki tatuaż to bym chciała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważaj, bo tatuowanie ponoć uzależnia.
      Ja na przykład chciałabym już następny.

      Usuń
  18. Odpowiedzi
    1. Nie ukrywam, żem zadowolona z niego.

      Usuń
  19. Kremówki są w cenie, szczególnie te dobre :)

    Ta seria mnie nie uwiodła ale TEN konkretny cień już TAK. Kupiłam i żałuję, że zostawiłam daleko stąd... bo leży teraz samotny, tęskni i czeka :)

    Zaskoczenie robi wrażenie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze się nim nacieszysz :)
      Ciągnie mnie jeszcze do On and on bronze. I uważam, że powinni poszerzyć ofertę, bo to dobre i niedrogie kremówki.

      Usuń
  20. Te tatuaże są rewelacyjne! Stąd też wkurzam się ilekroć pomyślę, jak biedne zaopatrzenie jest w Polsce. W Stanach to mają od zajumania tych kolorów, że wspomnę tylko o moim ulubieńcu "Pomegranate Punk". My mamy kilka kolorów, z czego większość jest mało "noszalna". Niesprawiedliwe :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomegrante Punk jest naprawdę szalony!

      Usuń
  21. ohoh niezla mają trawałość!!
    ja jednak wole cienie prasowane lub sypkie.

    Paulina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie też najczęściej sięgałam po prasowańce, ale ten tatuaż zmienił trochę moje nawyki.

      Usuń
  22. Tatuaż wygląda na ręce/oczku dużo lepiej niż w opakowaniu. Cudny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę z niego kameleon. I może to jest ten minus, którego szukałam? Przynajmniej dla niektórych to może być minus.

      Usuń
  23. Test trwałości zabójczy :D Więcej takich proszę :D No i taupe na paluchu wygląda jak solidne błotko :D

    Kręciłam się i kręciłam obok tych tatuaży i w końcu sobie darowałam i sama nie wiem, czy dobrze zrobiłam, bo ten Twój jest fajny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) Hueh. Powinnam sobie całego twarza zmoczyć, ale musiałabym znaleźć jakiegoś operatora kamery najpierw.

      Dzisiaj promocja w Hebe na Maybelline i walczę ze sobą, żeby tam nie pojechać...

      Usuń
  24. Kupiłam ten kolor i trwałość mnie powaliła ;) Jednak kolor rozczarował. Na swatchach i w opakowaniu wydawał się być taupe, ale w rzeczywistości wyszedł szary i teraz nie mam co z nim zrobić bo szarości to nie moja kolorystyka :|
    We wtorek będzie -40% w Hebe na maybelline więc skuszę się na odcień On and on Bronze który chodzi mi po głowie od pamiętnej -40% promocji rossmana pod koniec listopada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, jeśli uznasz, że nie jest z tym za dużo zabawy, może spróbuj go ocieplać jakimś ciepłym brązowym cieniem prasowanym/sypanym? Tym bardziej że jako baza spisuje się świetnie.

      Mnie też chodzi po głowie...

      Usuń
  25. Świetny tytuł posta xD a te od Maybelline są dostępne jeszcze?

    OdpowiedzUsuń
  26. No dooobra, czuję się przekonana :) Przyglądam im się czasami ale nie sądziłam, że są warte zainteresowania. Muszę odzyskać wiarę w drogeryjną kolorówkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacne są te tatuażowe kremówki. Odzyskuj!

      Usuń
  27. Świetne: i makijaż, i zaskoczenie! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem, czy to widać, ale to jest takie zaskoczenie połączone z zajaraniem. Tak najczęściej reaguję na nową kolorówkę :D

      Usuń
  28. Trupe, tfuuu, taupe podoba mi się, aż za bardzo. :> W dodatku podoba mi się i w spoczynku, i w akcji. :D

    OdpowiedzUsuń
  29. ja cos nie moge sie przekonać do cieni kremowych:) coś mnie od nich odrzuca:)) jakas nienormalna jestem:)

    OdpowiedzUsuń
  30. kurcze fajne sa nawet nie wiedzialam ze sa tak trwale :) chyba sie skusze na jakis :) fajny pomysl z tymi filmikami:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...